niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 1

**rok wczesniej**

Kończyłam przygotowywanie zastawy na obiad. Za pół godziny moi rodzice powinni wylądować na lotnisku w Londynie. Dla zabicia czasu włączyłam telewizor i akurat leciały wiadomości.  Podgłośniłam go i w sekundzie zamarłam.
-' Przed chwilą samolot lecący z Paryża do Londynu, przez mgłę i problemy techniczne spadł niedaleko lotniska(...) Zginęło ponad 300 ludzi w tym dzieci..'- kiedy popatrzyłam uważnie w telewizor zauważyłam materiał  ulubionej sukienki mamy, na czymś co mialo całkiem nie określony kształt. To było ciało... To byli moi rodzice. Natychmiastowo wybuchlam spazmatycznym płaczem.
- Nie... To nie prawda... Oni tu zaraz wejdą uśmiechnięci... - powtarzałam te słowa jak mantrę. Objęłam rekami kolana, wcześniej przyciągnawszy kolana do klatki piersiowej.
Kołysałam się jak psychiczna osoba.
Wzięłam telefon i zadzwonilam do przyjaciółki, Jade.
Brunetka słysząc moj drżący głos przyjechala do mnie prawie od razu.
Dziewczyna pocieszała mnie całą noc, a rano moje przypuszczenia sie potwierdziły.  Jestem sama na świecie.


**teraźniejszość**


Dzisiaj mija dokładnie rok odkąd mnie zostawili. Postanowiłam zadzwonić  do mojego szefa, Johna.
Wybrałam  jego numer i po kilku sygnałach  odebrał.
- Halo- rozbrzmiewa jego niski głos.
-Cześć John, tu Chanell. Mam do ciebie prośbę. Czy mogłabym zrobić sobie dzień wolnego? Jutro jest rocznica śmierci rodziców... Chciałabym ten dzień spędzić samotnie. No wiesz... odseparowana od świata.
-Kochana, ty musisz iść do pracy, bo Sam nie da rady przyjść, a ja muszę jechać na spotkanie. Mamy mieć nowego pracownika. Rozumiesz...
- Na pewno nie da się nic zrobić? -Zapytałam  z nadzieją.
- Nie ma szans.
- Dobra będę jutro. A teraz muszę kończyć. Pa.
- Dzięki wielkie. Papa.
No super. A miałam siedzieć cały dzień pod kocem z herbatą i uzalac  się nad zdjęciami z rodzicami.
Ponieważ była 18 Postanowiłam iść jeszcze do sklepu po moja ulubiona kawę mrożoną, a następnie do pracy.
Ubrałam na siebie płaszcz, zgarnęłam torebkę i zbiegłam po schodach. Podczas drogi do sklepu czułam, że ktoś mnie obserwuje. Odwróciłam  się i  zauważyłam wysoka postać idącą tuż za mną. Przestraszyłam się nie na żarty. Przyspieszylam kroku I doszłam do sklepu. Szybko znalazłam to, czego szukałam i gdy szłam w stronę kas nie patrzyłam na nikogo, przez co wpadłam na coś... a raczej na kogoś. Ścisnęłam zbyt mocno kubek z napojem, w wyniku czego jej zawartość wylądowała na czyjejś bluzie. Popatrzyłam na moją 'ofiarę' i pierwszym co przyciągnęło moją uwagę były intensywnie zielone tęczówki.
-Przepraszam bardzo... Ja - ja nie chciałam.
- Nic się nie stało to tylko bluza- usłyszałam jego melodyjny, gale niski i zachrypnięty głos .
 Przeszedł mnie dreszcz. Uświadomiłam sobie jedną rzecz. To był facet, który nie śledził.
-Umm, ja powinnam juz iść. Przepraszam jeszcze raz.
Juz miałam odejść, kiedy poczułam ucisk  a nadgarstku.
-Gdzie się tak spieszysz złotko ? - w moim gardle zaczęła się tworzyć gola ze zdenerwowania.
-Musze iść do pracy. Spieszę się, przepraszam..
Puścił moja rękę.
-To może ja cię odwioze. Autem jest lepiej.
O nie to zaczyna się robić coraz bardziej straszne.
- Nie dzięki, lubię spacery - Odwróciłam się I ruszyłam w stronę wyjścia.
Znowu zostałam chwyciła za nadgarstek, tym razem trochę mocniej.
-Ja również, możemy iść razem.- uśmiechnął się cwaniako.
Zgodzę się może będę go miała z głowy . To tylko jeden spacer Chanell nie świruj. Powtarzałam w myślach.
-Ok.
-Świetnie -uśmiechnął się zwycięsko.
Panowała między nami kompletna cisza i całkowicie mi ona odpowiadała.
W pewnym momencie poczułam uderzenie z tyłu głowy i coś zimnego spływającego na kark. Wzdrygnelam się I Odwróciłam a tam zauważyłam chłopaka ze śnieżką w ręce opierające go się o samochód i patrzącego na mnie dziwnym wzrokiem.
-Piękna, ile bierzesz za całą noc?- zapytał a mnie aż wbiło w ziemię. Popatrzyłam na niego jak idiotę i miałam już coś powiedzieć, kiedy odezwał się mój towarzysz.
- Tyle ile będzie kosztowała operacja plastyczna, której będziesz potrzebować jak tego nie odszczekniesz kutasie - warknął na chłopaka.
-Dobra stary nie musisz się tak pieklić - gdy zobaczył mojego 'obrońce' uważniej zauważyłam w jego oczach strach - Ymm... Przepraszam... Nie wiedziałem, ze ona jest z Tobą.. - wycofał się szybko, wsiadł w auto i odjechał szybko.
Przez chwile przetwarzałam w głowie co przed chwila się stało.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos zielonookiego.
-Chodźmy bo jeszcze się spóźnisz do tej pracy - powiedział głosem wypranym z emocji.
Stać mnie było tylko na pokiwanie głową.
Ruszyliśmy w stronę pracy. Była ona dość blisko wiec w ciagu 5 minutowego spaceru, podczas którego panowała oczywiście cisza, doszliśmy do celu.
-To tutaj - odezwałam się nieśmiało.
- Dasz mi swój numer telefonu? - zdębiałam. Otworzyłam szerzej oczy i patrzyłam na niego jak na kosmitę - To dasz czy sam mam sobie wziąć? - cwaniacki uśmiech zagościł na jego twarzy.
Automatycznie moje myśli skierowały się do telefonu, znajdującego się w tylnej kieszeni moich dżinsów. Niezbyt miałam ochotę, by obcy facet macal mnie po dupie.
Wystawiłam rękę w stronę chłopaka, a po chwili w mojej malutkiej dłoni znalazł się IPhone chłopaka.
Wpisałam odpowiednie cyfry i oddałam komórkę właścicielowi. Odwróciłam się bez pożegnania i miałam wejść do środka kiedy poczułam szarpnięcie za nadgarstek, po raz kolejny dzisiejszego dnia.
-Jeżeli dałaś mi nie swój numer, lub wymyśliłaś to ja się o tym dowiem i wtedy nie będzie tak przyjemnie. - cicho powiedział do mojego ucha. Przeszedł mnie dreszcz, a chłopak kontynuował - Jeszcze zanim odejdziesz wyjawiać mi swoje imię kochanie? - to powiedział już swoim normalnym zachrypniętym głosem.
-Cha.. Chanell - zająknęłam się.
- Jestem Harry. Miło mi poznać - nachylił sie i delikatnie musnął swoimi wargami mój policzek - do zobaczenia Chanell.- i zniknął.
Kurwa czemu sie na to zgodziłam?!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Heyy 😍

I jest 1-szy rozdział! Mega sie ciesze, że go w końcu napisałam.
Przepraszam za zwłokę, ale byłam na zielonej szkole nad morzem i dopiero teraz wróciłam ;/
Mam nadzieje ze moje wypociny sie wam spodobają. Rozdział krotki lecz postaram sie by były dłuższe. Niesprawdzony, pisany na telefonie xd
Byłabym wdzięczna, gdyby był chociaż jeden komentarz 😊
Będę aktualizować bohaterów wiec proszę tam zajrzeć :*



Tori xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz